Opowiadania

Budujmy mosty a nie ogrodzenia

Przebaczenie

Dawno, dawno temu dwaj bracia, którzy żyli na sąsiednich gospodarstwach oddzielonych od siebie strumykiem, pokłócili się. To była ich pierwsza tak poważna kłótnia. Do tego momentu żyli ze sobą zgodnie i współpracowali pomagając sobie w pracach na polu i pożyczając sobie nawzajem maszyny rolnicze. Teraz przestali ze sobą nawet rozmawiać!

Wszystko zaczęło się od małego nieporozumienia i urosło do ogromnego konfliktu zakończonego wymianą gorzkich słów i głębokiej urazy po obu stronach. Zaczęło się od drobnych złośliwości, a skończyło na zniszczeniu mostu, który nad strumykiem łączył oba gospodarstwa. Teraz, nawet jakby chcieli się pogodzić, to nie mieli takiej możliwości. Most został zburzony tak jak wszelkie związki miedzy nimi!

Pewnego ranka do drzwi jednego z braci ktoś zapukał. Gospodarz otworzył drzwi i zobaczył człowieka z torbą cieśli (cieśla to taki człowiek, który robi konstrukcje i różne rzeczy z drewna). „Szukam pracy”, powiedział. „Być może ma pan jakieś rzeczy do wykonania dla cieśli i mógłbym jakoś pomóc?”

„Tak,” odpowiedział starszy brat. „Przyszedłeś w idealnym momencie. Mam dla ciebie zadanie. Tam po drugiej stronie rzeczki jest gospodarstwo. To mój sąsiad, w rzeczywistości, to mój młodszy brat. Ostatnio cały czas ktoś robi mi jakieś złośliwości, jakąś szkodę, co chwilę mi coś ginie. To na pewno on. Dlatego chcę się od niego dobrze odgrodzić. Widzisz ten stos drewna przy stodole? Chcę, żebyś zbudował mi porządne ogrodzenie – takie wysokie na dwa metry, żebym nie musiał patrzeć, ani na niego, ani na jego gospodarstwo!”

Stolarz odpowiedział: „Myślę, że rozumiem sytuację. Jeżeli masz potrzebny sprzęt i materiał to będę w stanie szybko wykonać pracę, która Ci się spodoba.”

Starszy brat musiał udać się do miasta, więc pomógł cieśli przygotować sprzęt i materiały, a następnie wyjechał. Stolarz ciężko pracowali przez cały dzień, mierzył, piłował, przybijał gwoździe. O zachodzie słońca, gdy gospodarz wrócił, cieśla właśnie zakończył swoją pracę. Oczy starszego brata otworzyły się szeroko i aż mu szczęka opadła. Nie było żadnego ogrodzenia! Był za to most – most rozciągający się z jednej do drugiej strony rzeczki! Piękny, solidny most! A po drugiej stronie mostu stał jego młodszy brat ze łzami w oczach i powiedział: „Jesteś najlepszym bratem na świecie. Po tym wszystkim co Ci zrobiłem, po tych wszystkich przykrych słowach, które do Ciebie powiedziałem Ty zbudowałeś most, żeby znowu nas połączyć. Przepraszam Cię!” Obaj bracia podeszli do siebie spotykając się na środku mostu i padli sobie w objęcia. Pogodzeni i znowu razem.

Starszy brat odwrócił się, żeby podziękować cieśli i zobaczył, że ten ze swoją torbą na ramieniu odchodzi. „Nie! Czekaj! Zostań jeszcze na kilka dni. Mam wiele innych projektów dla ciebie do zrobienia”. Ale stolarz odpowiedział „Chciałbym zostać ale nie mogę, bo mam jeszcze więcej takich mostów do zbudowania”.

 

PAMIĘTAJ!

Bóg jest takim budowniczym mostów. Uczy nas wybaczać i godzić się. Pomagajmy mu w tej pracy, budujmy i uczmy innych budować mosty, a nie ogrodzenia.

 

ZOBACZ W BIBLII:

Lepiej jest dwom niż jednemu, mają bowiem dobrą zapłatę za swój trud: Bo jeżeli upadną, to jeden drugiego podniesie. Lecz biada samotnemu, gdy upadnie! Nie ma drugiego, który by go podniósł.” Księga Kaznodziei Salomona 4,9-10.

 

 

Udostępnij

OCEŃ ARTYKUŁ

0
Są na stronie lepsze
super materiał
5

Inne Opowiadania

Pokaż więcej
Filtruj zawartość

Temat

Możesz nas śledzić

Newsletter

Copyright (c) 2017 Copyright Holder All Rights Reserved.